piątek, 4 maja 2012

Prolog


Była w parku. Zastanawiała się nad sensem istnienia. Uważała że jej życie to jedna, wielka pomyłka. Była zła na siebie za to że jest. Myśli kłębiły się w jej głowie, przenikały każdą komórkę jej ciała. Zastanawiała się czy może tego nie zakończyć, może lepiej by było jej po tej drugiej. Nie potrafiła znaleźć choć jednego konkretnego powodu do istnienia. Jej życie było w jej rękach, należało tylko do niej, lecz ona była przekonana, że jest inaczej. Nie czuła wsparcia, przyjaciele się od niej odwrócili. Poczuła potworny ucisk w piersi- to tylko strach, a może aż strach. Bała się zakończyć to sama. Chciała żeby chociaż w tej chwili ktoś przy niej był. Zastanawiała się czy ktokolwiek zauważyłby, że jej już nie ma, czy przyszedłby ją pożegnać. Te myśli nie dawały jej spokoju. Kropla z jej oka zakreśliła delikatny, mokry tor, po którym po chwili zaczęły podążać pozostałe słone łzy. Zacisnęła mocno powieki, jednocześnie przyciskając mocno do klatki piersiowej kolana i opatulając nogi rękoma. Zapomniała o całym istniejącym świecie, w tym momencie liczyło się tylko jej życie, które tak bardzo chciała stracić, jednocześnie bojąc się śmierci…

7 komentarzy: